Poszłam na Star Treka bo jestem psychofanką aktora, który gra Khana. Benedict Cumberbatch. Najbrzydszy najseksowniejszy człowiek na świecie, tragedia z nim jest jakaś. Nie będę nawet wrzucać jego zdjęcia, bo jest brzydki jak noc, ale wystarczy jeden odcinek Sherlocka, żeby się nad nim rozpłynąć.
Prócz tego było dobrze, dość dużo się działo, ale dla mnie cała akcja przypominała jeden odcinek serialu (tzn taki podzielony na dwie części). Czyli scenarzysta wychodzi z założenia, że widz wie, co się wcześniej działo i po prostu "wskakuje" w sam środek akcji. Ja tylko trochę wiedziałam, co to Star Trek i o co w tym wszystkim chodzi, jestem bystra więc zajarzyłam szybko, ale pewnie nie każdy tak załapie. Tak mi się wydaje.
No i Mickey, frajerze (mówię do Mickeya z Doktor Who), jak zwykle wszystko zepsułeś i inni muszą to naprawiać. Kiedy ty się w końcu nauczysz, żeby siedzieć cicho i słuchać poleceń przełożonych. Ech Mickey, myślałam, że równoległy wszechświat czegoś cię nauczył.
Prócz tego było dobrze, dość dużo się działo, ale dla mnie cała akcja przypominała jeden odcinek serialu (tzn taki podzielony na dwie części). Czyli scenarzysta wychodzi z założenia, że widz wie, co się wcześniej działo i po prostu "wskakuje" w sam środek akcji. Ja tylko trochę wiedziałam, co to Star Trek i o co w tym wszystkim chodzi, jestem bystra więc zajarzyłam szybko, ale pewnie nie każdy tak załapie. Tak mi się wydaje.
No i Mickey, frajerze (mówię do Mickeya z Doktor Who), jak zwykle wszystko zepsułeś i inni muszą to naprawiać. Kiedy ty się w końcu nauczysz, żeby siedzieć cicho i słuchać poleceń przełożonych. Ech Mickey, myślałam, że równoległy wszechświat czegoś cię nauczył.



